Stefan

Pewnego razu siedząc na ławce na promenadzie w jednym z naszych nadmorskich kurortów sączyłam ulubione bezalkoholowe mohito i swoim zwyczajem obserwowałam otaczających mnie ludzi. Wiktor ( mój synek) przysłuchiwał się grającym nieopodal na swoich peruwiańskich fletniach przybyszom z Ameryki Południowej. W pewnym momencie spojrzałam na sąsiednią ławkę, na siedzących tam przy butelce najtańszego wina marki … Czytaj dalej Stefan